poniedziałek, 24 września 2018

ŚWIAT

Widzę Świat, w którym ważna jest każda mrówka i każdy człowiek .
Widzę Świat, w którym to ja jestem ukryta w Duszy .
Widzę Świat, w którym mam odwagę być kimś istotnym .
Widzę Świat, w którym niedostatek nie oznacza braku szczodrości.
Widzę Świat, w którym "ja" nie istnieje bez innych .
Widzę Świat, w którym słuchanie jest lekarstwem.
Widzę Świat, w którym wolno mi kochać siebie.
Widzę Świat, w którym prośba o pomoc jest najwyższą formą odpowiedzialności za siebie.
Widzę Świat, w którym mam odwagę być prawdziwą.
Widzę Świat, w którym dobrze słychać to co inni mają mi do powiedzenia, a oni mówią po to, żeby mnie nakarmić, odżywić, i żebym mogła się rozwijać i rosnąć i uczyć.
Widzę Świat, w którym nie wystarczam sama sobie.
Widzę Świat,  który jest pełen cudów.
Widzę Świat, który jest pełen Życia i Dobra nawet w obliczu Śmierci.
Widzę Świat, który jest miłością .
A miłość jest moim wyborem.

Czy Twoje spojrzenie na Świat budzi go do Życia ?


 
Po indiańsku świętowałyśmy zaćmienie księżyca: 
- taniec zachustowanych i bosych
 - wtranżalanie winogron z krzaka
 - napój  księżycowy

-  obsypywanie się kwieciem

Plony !!!!!!!


 Plony w słojach !!!!!

 Plony ziołowe :)
 Kapuściane aleje
 Dyniowe szaleństwa estetyczne





sobota, 9 września 2017

SEZON NA SROMOTNIKI.....

Jesień , rok szkolny się zaczął .
Sezon na grzyby , śliwki i wstyd .

Z ciebie to raczej geniusz matematyczny nie jest .
Taki ładny plecak ci kupiłam , a ty taka jesteś niewdzięczna .
Ktoś dostał gorszą ocenę od ciebie ?Jak cię znam to chyba nikt ...
 Jak będziesz tyle jadła , to męża raczej nie znajdziesz.....
Nie zachowuj sie jak dziecko !!!  
Madzia ładnie zjadła zupkę , a ty tylko grymasisz i grymasisz .
Nie płacz - zobacz wszystkie dzieci są dzielne, a ty jeden taka beksa  !
 No żeby w tym wieku nie umieć wiązać butów - ja się nauczyłam jak miałam trzy latka !


OSKARŻONY :
wstyd 
ZARZUCANE CZYNY  :
- odcięcie od poczucia własnej wartości 
Słowo wstyd pochodzi od słowa stygnąć . Niespodzianka - bo przecież wstyd pali , piecze , każe nam się czerwienić . Ze wstydu robi nam się gorąco . Zachwyciło mnie jak bardzo pochodzenie tego słowa pasuje do jego działania na nasze emocje . Stygniemy . Odcinamy sie coraz bardziej od rozgrzewającej energii poczucia własnej wartości i bycia prawdziwym w swojej niedoskonałości  . Zastygamy w pozycji obronnej , chłodzi nas pęd ucieczki , złość daje ciepło tylko przez moment .
-perfekcjonizm
Nie pozwalamy sobie ( a w związku z tym , że traktujemy siebie jako dobry wzór to nie pozwalamy na to również naszym dzieciom ) na błędy . Na moc popełniania błędów , wyciagania z nich wniosków i naprawiania ich . Tracimy spontaniczność , radość i odwagę eksperymentowania . Tracimy siły na bycie idealnym w każdym aspekcie naszego życia . Ciśniemy nasze dzieci i poddajemy je presji własnego perfekcjonizmu .  Jesteśmy spięci i zawsze gotowi na każdą ewentualność - w ciągłym poczuciu zagrożenia . A chcąc zaoszczędzić naszym dzieciom wstydu z powodu popełnionego błędu celowo sami je zawstydzamy , mając nadzieję , że doprowadzi to do powstania całkiem nowego gatunku ludzi NIGDY nie popełniających  błędów .
  - obrona przez atak , nieustająca krytyka , złość
Każda uwaga, która wzbudza wstyd ,wywołuje tak wielkie cierpienie , że aby ochronić swoje miękkie , choć ukryte wnętrze , trzeba czym prędzej odwrócić przepływ "złej" energii . Jednym ze sposobów  jest zaatakowanie  i oskarżenie osoby   , której uwagi odbieramy jako zawstydzające ( choć niekoniecznie takie są )    . Złość trzyma innych na "bezpieczny" dystans .
- ucieczka( w nałogi , w brak rozmowy ) 
Strach przed zawstydzeniem jest tak duży , że żeby nie dopuścić do zaistnienia zawstydzającej uwagi  w swojej świadomości ,  człowiek znieczula się  alkoholem , lekami uspokajającymi , zmęczeniem ( ilością branych na siebie obowiązków i zajęć )  . Lub nie dopuszcza do sytuacji , w których mogłaby się odbyć rozmowa poruszająca zawstydzający temat  . Kontakt ze wstydem surowo wzbroniony - unikamy go dotąd aż zaniknie świadomość , czego tak naprawdę unikamy . Tracimy przez to mnóstwo różnych szans - szczególnie na bliskość . Nic tak nie tworzy bliskości jak odwaga pokazania  bezradności , smutku , lęku , pragnień .
- nieumiejętność przyznania się do pomyłki 
Gdy ktoś zwróci nam uwagę na błąd , , zwalamy winę na okoliczności zewnętrzne , usprawiedliwiamy się wymyślając sobie alibi , w które - szczególnie nam samym - łatwo uwierzyć .
- zaprzeczenie
Trzy małpki - nie słyszę , nie widzę, nie mówię - które uciekają przed wstydem tak długo , że nie czują nie tylko jego , ale też innych emocji . Odcinają się od podstawowego źródła wiedzy o tym co jest dla nich dobre , co je buduje , wzmacnia , czego nie chcą , co im szkodzi . Zaprzeczają , że czują wstyd , smutek , żal .....
- odkładanie na potem 
Gdy prorokujemy , że nie poradzimy sobie z jakimś tematem , który może stać się w przyszłości powodem naszego zawstydzenia  odsuwamy go , budując ułudę bezpieczeństwa . Tracimy w ten sposób  mnóstwo szans na zbudowanie prawdziwej mocy .
- brak działania 
Działanie , które miałoby rozwiązać trudność , do której się przyczyniliśmy , lub zadośćuczynić błędowi , który popełniliśmy byłoby przecież przyznaniem się do winy  . Wstyd!
- ucieczka od konsekwencji popełnianych błędów 
Nie jesteśmy w stanie dostrzec skrzywdzonej lub zawiedzionej przez nas osoby , z jej smutkiem , lękiem , trudnościami , pragnieniami . Czując wstyd  skupiamy się na ucieczce przed nim   . Na własnym lęku , smutku i strachu przed zawstydzeniem .
 - strach przed odrzuceniem i oceną
Zostaliśmy nauczeni że życie bez błędów jest możliwe , jeśli tylko wystarczająco mocno się postaramy . I , że żeby ktoś chciał naprawić błąd , to najpierw trzeba go jakoś ukarać . Prawdy o tym , że błędy sa wpisane w naszą naturę i że znakomita wiekszośc ludzi spróbuje je naprawić jeśli tylko pozwoli sobie je dostrzec bez lęku , nie potrafimy przyjąć .
Błędy są . Nie ma bez nich życia .
Nie czerpiemy siły z tego , że potrafimy je naprawiać , nie uważamy , że to wystarczające - wyciagnąc wnioski i dokonać zmiany . Boimy się za to , że jeśli ktoś przypadkiem odkryje , że nie należymy do tych co zawsze dają radę  , to coś o nas pomyśli . Albo powie . Oceni nas i ta ocena pójdzie w świat . W ten sposób dokonujemy na sobie samych nieludzko bolesnego szantażu . 

Dzieci sa szczególnie bezbronne w obliczu zawstydzania przez tych których kochają i którym ufają . Jeśli ktoś tak kochany jak mama mówi , że jestem  ciamajdą , jestem beksą i nie jestem dzielny , to tak jest na pewno - zostanę z tym przekonaniem na długie lata .

Czy chcemy , żeby nasze dzieci zmagały się z wyżej wymienionymi konsekwencami zawstydzania?
Czy chcemy , żeby ten wstyd , który zbudujemy w nich gdy są dziećmi niosły aż do dorosłości i przekazały go swoim dzieciom ?
Czy chcemy , żeby atakowały , uciekały , bały się odrzucenia , nie potrafiły dostrzec konsekwencji swoich czynów ?
Czy chcemy je zawstydzać zamiast mówić im o naszych oczekiwaniach , potrzebach , tęsknotach ?


 Praca nad tym , żeby radzić sobie ze wstydem  i celowo nie zawstydzać innych , to moim zdaniem jedna z najlepszych inwestycji jakie można poczynić w życiu . Tym bardziej , że jak mówi indiańskie przysłowie " to co dokonało się siedem pokoleń wstecz , rezonuje w nas . To czego my dokonamy , będzie rezonować siedem pokoleń po nas ."
Nie zawstydzajmy naszych dzieci . Pozwalajmy im i sobie na błędy . Po błędach na poczucie winy , które nie odbierze nam poczucia własnej wartości a jedynie pomoże nam  rozeznać czy daliśmy ciała , czy nie . Jeśli daliśmy , to wyciagnijmy wnioski i spróbujmy naprawić to co zepsute . I pozwólmy sobie,  na wielką , odważną , mądrą wrażliwość, która umożliwi  nam przyznawanie się do błędów i niedoskonałości . W domu , w pracy i w szkole . 

HOWGH

ps. Bardzo ważne wydaje mi się rozróżnienie pojęcia wstyd i poczucie winy . Poczucie winy jest czymś co odczuwamy bez względu na reakcję innych ludzi .Jest czymś co nam pomaga . Jest obrazem naszego sumienia .
W powstaniu wstydu zawsze ma udział osoba zawstydzająca .
Żeby nie było - nadal zdarza mi się nią bywać- bo co innego wiedzieć , a co innego umieć .......







 A teraz krótka wakacyjna retrospekcja :) 

Podlasie moja miłość .

 


Plony ogródkowe i przetwory - trzeba zapewnić rodzinie byt :) 









Ratowanie mokrych zwierząt



Dzieci budowały



Słońce zachodziło


Szydełkowało się



W ciągu ostatnich miesięcy  wykonałam dotychczasowe wnętrzarskie dzieło życia :)  Zdjęcia ( częściowo z fazy porządkowej ) jak zrobię zdjęcia w pełnej krasie też się pochwalę  .
Szkoła - bliska sercu zresztą :)














 

sobota, 10 czerwca 2017

BIAŁY TYDZIEŃ



- wierzę, że istnieje Siła . Potęga . Moc .
- wierzę, że wszystko co istnieje jest tak naprawdę różnym wyrażeniem tej samej Energii .  Ludzie zwierzęta , drzewa , ziemia , planety , galaktyki - a  ja jestem kawałkiem tej jedności . Dlatego wierzę , że jestem godna abyś przyszedł do mnie , jestem godna , bo tak naprawdę jesteś  we mnie ciągle i od zawsze  !
- wierzę , że dusza , to nie osobnicza świadomość . To cały, wielki łańcuch powiązań pomiędzy wszystkim co żyje .
- wierzę , że mam dostęp do obfitości tego ogromnego tworu - on mnie wspiera i daje mi wszystko co jest mi w danej chwili potrzebne . Najczęściej  nie umiem z tego skorzystać i zobaczyć swoich szans  .....  Często się buntuję przeciwko temu , co dla mnie niezbyt wygląda na dar . A często nie jest nim tylko dlatego , że nie potrafię wyjść poza ocenę i schemat myślenia o danym wydarzeniu .  To co mnie spotyka nie jest z reguły ani dobre , ani złe - to ja nadaję temu znaczenie.
-wierzę , ze Siła jest jedna . A religie mogą , ale nie muszą prowadzić , do zbliżenia się  do tej Siły .
- wierzę , ze śmierć jest końcem ciała , ale energia życia nie znika .
- wierzę , że spowiedź miała być empatyczną dwójką
- wierzę , że każde życie ma znaczenie - pająka , trawy , moje. I żadne nie jest lepsze ani gorsze . Choć  "miło" jest twierdzić , że tylko człowiek......
- wierzę , że każdy ma dostęp do Łaski - poczucia niezmąconej wdzięczności  za każdy przejaw Życia  .  Za to , że słońce świeci , że jest pięknie , że są zwierzęta , że są rośliny , że są inni ludzie . Wierzę, że gdyby każdy CZUŁ tą łaskę i chciał do niej , to nie robilibyśmy sobie nawzajem krzywdy tak często jak sobie robimy , że nie krzywdzilibyśmy zwierząt , że nie wyrzucalibyśmy śmieci do lasu , i nie wtranżalalibyśmy Nutelli  robiąc kuku swoim ciałom  i zwierzakom ,  tam gdzie pod uprawy palm wycina się im lasodomy .
- wierzę , że Łaska jest nie tylko dla ludzi . Co więcej każdy ludź jako jedyny stwór na naszej planecie nie ma defaultowo  dostępu do pełni tej Łaski - do wszechogarniającej harmonii z Naturą rozumianą w sensie wręcz kosmicznym  . Ma też wolność , która może poskutkować tym , że tej wdzięczności w nim nie będzie . Z braku rozwoju, z zaniechania , z chciwości , z obżarstwa  , ze strachu  - mnie dotyczy prawie każdy powód ....... . Ciągle tak  rzadko jestem wdzięczna .....
- wierzę , że żeby chcieć doświadczać łaski potrzebny jest czas , uwaga  i dostrzeżenie , że mamy wybór . A im większy pęd i pośpiech , tym mniej czasu na rzeczy ważne , a więcej na pilne . Mniej czasu dla takiego cudu jakim są dzieci , inni ludzie ( kurde przecież fakt , że z dwóch komórek powstaje tak niesamowity  i skomplikowany twór jak drugi człowiek jest totalnym cudem !) , natura , relacje i więzi , duchowość ......
- wierzę ,że prawdziwa Łaska rodzi się z rozwoju . Jeśli Kościół buduje we mnie  rozwój to czuję się fantastycznie , ale jeśli trafiłam w takie miejsce , gdzie rozwoju nie doświadczam to wierzę , że sama wizyta tam nie wystarczy i wierzę , że mam obowiązek szukać - w książkach , w innych ludziach , w sobie , w medytacji , w jodze , w ćwiczeniach , w uważności, we wszystkim co mnie karmi    .   Kosciół zaczyna być ważny wtedy gdy  buduje we mnie  odpowiedzialność za to żebym wybierała  wdzięczność a nie strach . Czyli dziękowała za to co mnie otacza , kim  sama jestem , jaki mam potencjał , jak mogę kochać , jak mogę czynić dobro , jak mogę wstawać po upadku .  Jak mogę afirmować znaczenie Natury .  Gdy ktoś ukradnie i będzie się tylko bał że pójdzie do piekła  , i dlatego nie zrobi tego więcej , to dla mnie nie to samo gdy ktoś ukradnie i zauważy swoją odpowiedzialność za to co zrobił . I stanie w prawdzie o sobie , i zauważy tego kogo skrzywdził i zadośćuczyni . Gdy boję sie "piekła" to ono już we mnie jest - bo żyję w strachu , który odbiera moją moc czynienia Dobra .

Córczę już po komunii :)   

 Zdjęcie gromady galaktyk Abell-370 , 6 miliardów lat świetlnych od nas . To też jest Świat . ( ps. a na tym zdjęciu zrobionym dzięki uprzejmości Pana Hubble'a i jego teleskopu widać takie smugi , które są dowodem na to , że światło zmienia swój bieg na skutek działania potężnej grawitacji tej gromady . To światło galaktyk leżących jeszcze miliardy lat dalej .  Takie małe zagięcie czasoprzestrzeni......  A pierwszy raz opisał to Einstein TU )


 A w jednej z galaktyk planetka , na której relatywnie niewielki osobnik sporządził kompostownik . O taki . 

Następnie wyczerpany tworzeniem zaległ w pozycji leżącej , z nogą na której widać ślady "walki" z materią  ....

 
 Wczesną wiosną energia Świata obdarzyła osobnika z rodziną darem grzyba przez duże S . Smardze z własnego ogródka .


Sieci okienne 


I warsztaty przedszkolne z konstruowania schronień :) 
 

 

 zdjęcie galaktyk i link do artykułu Einsteina  z portalu CrazyNauka.pl



czwartek, 2 marca 2017

PODRÓŻ PRZEZ GÓRY



Ten ktoś jest dokładnie obok mnie . Idzie równolegle do mojej ścieżki , tym samym tempem . Wybiera moją prędkość  bo chce zobaczyć  ten sam krajobraz , który widzę ja . Odwraca głowę tam gdzie ja ją obracam .
 Gdyby był skupiony na sobie szedłby wolniej lub szybciej , zwracałby pewnie uwagę na inne elementy   . Ale skupia się na tych na których ja się skupiam - chce je zobaczyć .Chce zrozumieć dlaczego to one są dla mnie ważne .
Słuchając , skręca tam gdzie ja skręcam - pomimo , że on sam wybrałby inną drogę  .
Nie idzie ze mną dla siebie - idzie ze mną dla mnie .
Gdy robię skok przez urwisko , nie ocenia , że to głupie . Patrzy na mnie i widzi , że skoczyłam bo coś kryło się za tym skokiem . Odwraca głowę , w tą samą stronę , w którą zwracam ją ja . Pyta mnie czy dobrze widzi .
On chce zobaczyć moją wersję tej góry , moją wersję rzeczywistości . Bo może dla niego - wytrawnego alpinisty - ta góra to żadne wyzwanie . A dla mnie to Mount Everest możliwości .
Mój towarzysz nie dopytuje mnie o szczegóły - ufa , że podzielę się z nim tym czym chcę .  Ale pyta jesli czegoś nie rozumie , lub nie zobaczył dokładnie .
Potrafi udźwignąć mój płacz , rozpacz . Nie odwraca oczu . Cały czas patrzy .
Moja rozpacz nie jest jego . Nie płacze ze mną . Ale widzi moje łzy .
Tylko ja czuję to , co czuję - mój towarzysz nie może czuć tego co ja , jestem unikalna , tylko jedna taka we wszechświecie , nikt nie może ....  
Jego decyzją , jest to że ze mną idzie . Moją decyzją jest wybór ścieżki . To ja poniosę konsekwencje jej wyboru  . Jego serce jest wolne od ciężaru rozwiązania moich problemów .
Ufam mu , że kiedy moja ścieżka okaże sie dla niego zbyt stroma , powie , że nie może iść ze mną dalej . Nie dlatego , że ja jestem za mało uważna i nie dostosowałam ścieżki do jego możliwości . Dlatego , że tylko on sam wie na ile może sobie pozwolić i potrafi dostrzec granicę swoich możliwości  .
Mam olbrzymi komfort , że nie muszę o niego dbać , bo wiem , że on sam zadba o siebie . Ufam mu.
Kiedy z nim idę nic nie muszę ...
Nie jestem sama . A jednak decyduję tylko o sobie . Doświadczam 100% uwagi - nie słyszę :
-wiesz ja to widzę inaczej
- a może skręć w prawo
- a ja tak nie lubię
- ale jak to mówisz , to ja się nie czuję dobrze
To co mówię , nie kieruje jego uwagi na siebie samego . A jeśli stanie się tak ,że moja ścieżka  go zatrzyma  i skieruje na własne tory,  powie mi  - wiesz chcę się tu zatrzymać na chwilę i pobyć ze sobą - to co mówisz mnie poruszyło .
 To jest podróż przez własną  świadomość .
 To jest doświadczenie bycia częścią wielkiej sieci , w której wszystko ma sens , wszystko po prostu istnieje , nie jest dobre czy złe .
To jest przestrzeń w której nasz mózg podlega autokształtowaniu - myśli   i widzi  jak myśli . Widzi  wyraźniej , dostrzega ukryte połączenia , zauważa tęsknoty .
 To jest chwila , w której ktoś jest obecny dla mnie - dla moich emocji , dla tego co dzieje się z moim ciałem , dla moich myśli , dla moich znaczeń , dla moich potrzeb . Nie dla ich spełniania . Dla ich dostrzeżenia .
To jest chwila , w której nie muszę walczyć z czyimiś wyobrażeniami na temat mojej drogi , mnie .

Dla mnie to jest trudny proces , ale odkąd pierwszy raz dałam i wzięłam czyjąś empatię , nieustająco za tym tęsknię ...

Całą zimę stołował się u nas dzięcioł 


 Wizyta w Muzeum Etnograficznym


  
zaowocowała unowoczesnioną spódnicą




oraz konikami wzorowanymi na tych z Dalarna


Smog natomiast , zaowocował salonową dżunglą filtrującą :



Do kompletu córczę stworzyło okaz odporny na brak wody :